Stambuł cz. I

Pierwszy raz zawitałam w Stambule w październiku 2015 roku. Najpierw spędziłam kilka dni w Skopje, po czym poleciałam bezpośrednio do Stambułu tureckimi liniami Pegasus.  Od tego czasu powtórzyłam czynność pięciokrotnie wykorzystując różne opcje dojazdu aż do stycznia 2017 roku – wtedy też byłam w Turcji ostatni raz. Czasami leciałam z Warszawy ukraińskimi liniami lotniczymi UIA, czasami Lufthansą przez Frankfurt, a w sezonie letnim najlepszą opcją są bilety czarterowe „last minute” do tureckich kurortów, gdzie można przesiąść się na samolot do Stambułu. Cenowo wychodzi różnie, ale trzeba liczyć minimum 500 zł na przeloty. Oczywiście można polecieć bezpośrednio z Warszawy polskimi liniami LOT, ale jest to droższa opcja, która nie była mi na rękę. W Stambule są dwa lotniska: Sabiha Gökçen po azjatyckiej stronie i Atatürk po europejskiej stronie miasta. Dystans między lotniskami wynosi 55 km. Polscy turyści potrzebują wizy, którą można zakupić w internecie lub na lotnisku. Wiza ważna jest przez okres sześciu miesięcy, jednak nie możemy spędzić w Turcji dłużej niż 3 miesiące.

Trudne początki

Pierwszy dzień w Stambule po spokojnym, wyludnionym Skopje był ogromnym zaskoczeniem. Oczywiście miałam świadomość, że Stambuł zamieszkiwany jest przez ponad 15 milionów ludzi, ale nie spodziewałam się będzie to aż tak widoczne na ulicach miasta. Hostel, w którym najczęściej spałam, mieści się w Taksim przy głównej turystycznej ulicy İstiklal Caddesi. Samo dojście do hostelu wymagało wiele wysiłku – ciężko było mi się przebić przez ten tłum. Były to czasy przed seriami zamachów w 2016 roku, kiedy to Turcja była chętnie odwiedzana przez turystów. Jako że nie lubię tłoku i tłumu ludzi, od samego początku podchodziłam do Stambułu jak do jeża. Pierwsze wrażenie jakie zrobiło na mnie miasto było negatywne i już pierwszego dnia wiedziałam, że nigdy tam nie wrócę. Tramwaj jeżdżący środkiem głównej ulicy, biegające dzieciaki wciskające na siłę wianki, masa ludzi idąca w dwóch kierunkach wąską ulicą – brzmi zachęcająco? Paradoksalnie, Stambuł jest jedynym miastem, które odwiedziłam sześciokrotnie w ciągu 12 miesięcy, często jednak przejazdem w drodze do innych tureckich miast i kurortów.

İstiklal Caddesi - Stambuł
İstiklal Caddesi – Stambuł. W drodze do hostelu

Zniechęcona pierwszym wrażeniem i zmęczona podróżą, postanowiłam spędzić pierwszy wieczór na spokojnie – zwiedzając okoliczne knajpy. W bocznych uliczkach od İstiklal Caddesi znajdują się bary z turecką muzyką na żywo. Moim faworytem jest sieciówka Beer House, troszkę „turystyczne” miejsce, ale na sam początek, czemu nie? Przy ulicy İstiklal Caddesi znajdziemy dwa lokale Beer House. I w jednym i w drugim możemy się spodziewać muzyki na żywo w iście tureckim klimacie. Najpierw chwilę posiedziałam w jednym, później przeniosłam się do drugiego, gdzie zupełnie przypadkowo poznałam Monikę, z którą zwiedzałam miasto przez kilka kolejnych dni 🙂 Później spotkałyśmy się nie raz, zarówno w Turcji, jak i w Anglii gdzie na co dzień mieszka.

Muzyka na żywo w Beer House w Taksim
Muzyka na żywo w Beer House w Taksim
Beer House w Taksim
Beer House nr 2

Kolejnego dnia umówiłyśmy się na wycieczkę promem do Büyükada. Ada w języku tureckim znaczy wyspa. Jest to część archipelagu Prens Adalari (Wyspy Książece), w którego skład wchodzi 10 wysp. Najpopularniejsze wśród turystów są: Büyükada, Heybeliada, Burguzada i Kınalıada, z czego Büyükada jest największą z nich.  Widoki z promu były fenomenalne. Właśnie wtedy zaczęłam doceniać piękno tego miasta. Sama podróż zajęła niecałe 1,5 godziny. Gdyby jeszcze pogoda dopisała…

Na promie do Büyükada
Na promie do Büyükada

Na promie do Büyükada

Prom do Büyükada

Prom do Büyükada

Prom do Büyükada

Stambuł, Büyükada

Büyükada

Büyükada, zamieszkana przez zaledwie 7000 osób, w czasach osmańskich służyła za miejsce zsyłki książąt. To, co wyróżnią ją na tle innych miast, to zakaz używania pojazdów mechanicznych, tak więc można ją zwiedzać na dwa sposoby: na piechotę lub na rowerze. Właściwie jest też trzecia opcja – dorożki konne, które dodają niesamowitej magii temu miejscu. My postanowiłyśmy zwiedzać wyspę na piechotę – dzięki temu mogłyśmy zachwycać się architekturą, którą oferuje Büyükada. Oprócz zadbanych, białych budynków, na wyspie znajdziemy domy wyglądające tak, jakby miały zaraz się rozpaść. Ta różnorodność bez wątpienia nadaje Büyükadzie charakteru. Początkowo na spokojnie spacerowałyśmy po wyspie, aż tu nagle… urwanie chmury. Niestety zwiedzanie wysypy w czasie ulewy nie jest najlepszym pomysłem, więc po przejściu kilku kilometrów schowałyśmy się pod dachem, delektując się turecką kawą. Pogoda nie pozwoliła nam zobaczyć katedry św. Dymitra, która jest jedną z nielicznych atrakcji, jakie oferuje Büyükada. Wyspa jest jednak świetnym miejscem do odwiedzin podczas pobytu w Stambule – jest dużo ciszej i spokojniej niż w tętniącym życiem wielkim mieście. Około 5 godzin poświęconych na zwiedzanie w zupełności wystarczy. Na Büyükada nie ma żadnych specyficznych atrakcji, jednak warto wczuć się w atmosferę tej małej, urokliwej wyspy. Można się tu poczuć, jakbyśmy cofnęli się w czasie o dobre kilkadziesiąt lat.

Architektura na Büyükada
Architektura na Büyükada

Architektura na Büyükada

Büyükada

dorożki konne na Büyükada
Dorożki konne na Büyükada

dorożki konne na Büyükada

Büyükada w jeden dzień

Kawa po turecku
Kawa po turecku – nieodłączny towarzysz tureckich wyjazdów

Tureckie śniadanie

Kolejny dzień zaczęłyśmy od tureckiego śniadania, które różni się od naszego polskiego posiłku. Zazwyczaj składa się z wielu składników, min. oliwki, różne rodzaje serów, menemen (jajecznica w tureckim stylu), warzywa, dżemy, miód. Tureckie śniadania są moimi ulubionymi, bo otrzymujemy cały wachlarz różnych produktów, które dobieramy sobie wedle uznania. Najczęściej wszystkie składniki podawane są we wspólnych miseczkach i każdy nakłada sobie na talerz to co lubi.

Tureckie śniadanie w Taksim
Tureckie śniadanie w Taksim

Sultanahmet

Po śniadaniu wybrałyśmy się do dzielnicy Sultanahmet, będącej najpopularniejszym wśród turystów rejonem w Stambule. Zwiedzanie Sultanahmet zajmie cały dzień. Właśnie tam znajdują się trzy największe atrakcje w Stambule: rezydencja sułtanów zwana Topkapı Sarayı (Pałac Topkapi), Hagia Sophia i Blue Mosque (Błękitny Meczet). Zaczęłyśmy zwiedzanie od bazyliki Hagia Sophia, która najpierw służyła jako kościół, po czym została przekształcona na meczet. Po dziś dzień na obdrapanych ścianach znajdują się chrześcijańskie malunki. Będąc w Hagia Sophia, trzeba koniecznie znaleźć „płaczącą kolumnę” (wskazówka: to ta kolumna, przed którą stoją w kolejce tłumy turystów 🙂 ) W kolumnie znajduje się dziura na kciuk. Należy go obrócić o 360 stopni, pomyśleć życzenie i od tego momentu tylko czekać aż się spełni.

Hagia Sophia w Stambule
Hagia Sophia w Stambule
Wnętrza - Hagia Sophia
Wnętrza – Hagia Sophia

Hagia Sophia

Malunki w Hagia Sophia
Malunki w Hagia Sophia

Hagia Sophia

Hagia Sophia

Hagia Sophia

Hagia Sophia

Być w Sultanahmet i nie odwiedzić pałacu Topkapi byłoby godne potępienia. Jako że dość późno wybrałyśmy się na „wycieczkę”, musiałyśmy podjąć decyzję czy zwiedzamy Pałac Topkapi czy Błękitny Meczet. Decyzja padła na pierwszą opcję, tak więc po zwiedzaniu bazyliki, udałyśmy się do Topkapi Sarayi, który był rezydencją sułtanów przez kilka stuleci. Możliwość zwiedzania haremu wymaga zakupu droższego biletu. Niestety podczas naszej wizyty wiele komnat przechodziło renowację, więc nie zdołałyśmy zwiedzić całego pałacu. Komnaty dostępne dla zwiedzających zrobiły na mnie duże wrażenie – piękne mozaiki, kolorowe kafelki zdobiące ściany i to całe bogactwo, które widać było na każdym kroku sprawiły, że zaczęłam żałować, że nie mogę cofnąć się do XV wieku i urodzić się sułtanką 😉 Dodatkową atrakcją jest piękny widok na Bosfor, który można podziwiać z Pałacu Topkapi.

pałac Topkapi Sarayi
pałac Topkapi Sarayi

Topkapi

Widok na Bosfor z pałacu Topkapi Sarayi
Widok na Bosfor z pałacu Topkapi Sarayi

pałac Topkapi Sarayi

pałac Topkapi Sarayi
pałac Topkapi Sarayi

pałac Topkapi Sarayi

W związku z ograniczeniami czasowymi, na Błękitny Meczet mogłam popatrzeć tylko z zewnątrz. Trzeba mieć na uwadze, że turyści mają wyznaczone godziny zwiedzania. W Błękitnym Meczecie po dziś dzień odbywają się modły kilka razy dziennie.

Błękitny Meczet
Błękitny Meczet

Stambuł zimą

Miałam okazję być w Stambule również zimą, w styczniu 2017 roku. Była to najcięższa od stuleci zima, która ogarnęła Turcję, powodując paraliż całego kraju. Odwołane loty, pozamykane drogi, wypadki, przemoczone buty i skarpetki (!) – nie polecam wyjazdu do Turcji w okolicach stycznia. Nawet nie chodzi o to że było chłodno (wciąż cieplej niż w Polsce) – samo przemieszczanie się po nieodśnieżonym mieście i oblodzonych chodnikach nie było przyjemnym doświadczeniem. Postawiłam sobie za cel zwiedzenie Sultanahmet pokrytego śniegiem. Widoki były niesamowite – mogłam zobaczyć zjawisko, które nie zdarza się zbyt często – Błękitny Meczet i Hagie Sophie w pięknej zimowej aurze. Po 40 minutach włóczenia się w zimnie w przemoczonych butach ruszyłam w stronę tramwaju. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że spędzę resztę dnia w restauracji przy kominku, pijąc herbatę i susząc przemoczoną odzież. Mam niesamowite szczęście do poznawania przyjaznych ludzi.  I to jest właśnie piękne – do miejsc można zawsze wrócić, ale tych samych osób już nigdy nie spotkasz na swojej drodze, dlatego też spędzenie całego dnia na rozmowie z nowo poznanymi osobami nie traktuję jako zmarnowanego czasu, tylko jako nowe doświadczenie.

Sultanahmet zimą
Sultanahmet zimą

Stambuł zimą

Stambuł zimą

Stambuł zimą

Stambuł zimą

Stambuł zimą

Miniatürk

Jak sama nazwa wskazuje, jest to Turcja w miniaturze – wszystkie słynne budynki w jednym miejscu, nie tylko tureckie, ale również z innych zakątków świata. Łącznie można obejrzeć 122 miniatury. Warto się wybrać do Miniatürk z całą rodziną, szczególnie dla dzieci będzie to nie lada frajda. Zwiedzanie zajmuje około dwóch godzin. Cena biletu wynosi 15 lira (około 15 zł). Dodatkową atrakcją jest możliwość dopłynięcia na miejsce drewnianą łódką (około 20 zł) w drodze z Pierre Loti, o której za chwilę.  Miniatürk to w szczególności dobra opcja dla osób, które chciałyby zobaczyć inne popularne tureckie budowle, a nie mają możliwości, żeby pojechać do miast, w których się znajdują.

Miniaturk w Stambule

Miniaturk w Stambule

Miniaturk w Stambule
Miniaturk w Stambule

miniaturk stambuł turcja

miniaturk w stambule

miniaturk w stambule

turcja w miniaturze w stambule

Pierre Loti

Jeśli szukacie idealnego miejsca na śniadanie z pięknym widokiem, Pierre Loti to strzał w dziesiątkę! Na szczyt góry dojedziecie kolejką linową. Warto zakupić produkty spożywcze zanim wybierzecie się na szczyt – różne rodzaje serów, burek, pieczywo, a w samej restauracji zamówić herbatę lub kawę po turecku. W Turcji to normalne, że idziecie do baru ze swoim jedzeniem. W Polsce raczej byłoby to niemożliwe do zrealizowania, bo zazwyczaj wszystko trzeba zakupić w miejscu docelowym. Piękny widok na miasto gratis! Jako ciekawostkę dodam, że na szczycie góry znajduje się również… cmentarz.

Kolejka liniowa na Pierre Loti
Kolejka liniowa na Pierre Loti
Pierre Loti, Stambuł
W drodze na Pierre Loti
Śniadanie na Pierre Loti
Śniadanie na Pierre Loti
Pierre Loti Stambuł
Ktoś tu chyba zgłodniał 😉
Pierre Loti w Stambule
Czas na zdjęcia
Pierre Loti cmentarz.JPG
Cmentarz na Pierre Loti

A jeśli o śniadaniu mowa, jest jeszcze jedno miejsce, które trzeba odwiedzić podczas wizyty w Stambule. Co prawda znajduje się po azjatyckiej stronie miasta, ale warto pojechać taki kawał drogi dla nieziemskiego widoku. Według mojego rankingu jest to najbardziej klimatyczne miejsce w całym Stambule. Knajpa Çınaraltı tea garden mieści się w dzielnicy Çengelköy. Schemat jest taki sam jak w Pierre Loti czyli najpierw kupujesz wszystkie produkty śniadaniowe, na które masz ochotę, a na miejscu kupujesz herbatę lub menemem.  Miejsce jest niezwykłe – w Stambule byłam wiele razy, ale jest to jedno z takich miejsc, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Jeśli ktoś by się mnie zapytał o najbardziej magiczne miejsce, bez dwóch zdań odpowiedziałabym: Çınaraltı tea garden!

Çınaraltı tea garden
widok z Çınaraltı tea garden

widok z Çınaraltı tea garden

Çınaraltı tea garden

Çınaraltı tea garden

A jeśli mowa o pięknych widokach… park Otağtepe. Park mieści się po azjatyckiej stronie miasta i nie jest rozsławiony wśród turystów. To właśnie taka perełka, o której nie wszyscy wiedzą, dzięki czemu nie spotkacie tam tłumu fotografów. Właśnie tam należy się udać, żeby mieć wyjątkowe zdjęcie z widokiem na Bosfor i Most Mehmeta Zdobywcy, który jest jednym z trzech mostów łączących europejską i azjatycką stronę miasta. Oprócz widoków, sam teren parku jest równie atrakcyjny – dużo zieleni skłania do długiego spaceru wśród natury.

Otağtepe
Otağtepe – z modelką
Otağtepe widoki
I bez modelki 😉

Otağtepe

Kız Kulesi

Nazwę tej atrakcji możemy przetłumaczyć jako wieża panny, jednak w j. polskim mylnie przyjęła się inna nazwa: wieża Leandra. Wieża znajduje się w dzielnicy Üsküdar. Można ją podziwiać z bliska dopływając na wysepkę łódką, lub z daleka, delektując się turecką kawą lub herbatą na wzorzystych poduszkach. Ja wybrałam opcję drugą – w samej wieży nie znajduje się nic szczególnego – obecnie mieści się w niej restauracja.  Wieża Leandra była również tłem dla filmu „James Bonda – Świat to za mało” w 1999 roku. Sama Kiz Kulesi doczekała się dużej liczby legend z nią związanych. Jedna z nich mówi o córce sułtana, która usłyszała przepowiednie śmierci poprzez ukąszenia węża. Żeby temu zapobiec, ojciec zamknął ją we wieży z dala od zagrożeń. Niestety pewnego dnia na wyspę dotarł sprzedawca owoców – córka sułtana kupiła cały koszyk, w którym znajdował się również wąż, który śmiertelnie ją ukąsił. Znane są również bardziej romantyczne legendy, które mówią o zakochanych mężczyznach dopływających do wieży, gdzie były więzione ich ukochane.

Kiz Kulesi - wieża na małej wysepce na Bosforze
Kiz Kulesi – wieża na małej wysepce na Bosforze
Miejsce, z którego można podziwiać wieżę Leandra
Miejsce, z którego można podziwiać wieżę Leandra

Balat

Balat jest jedną z najstarszych dzielnic Stambułu, zamieszkałą niegdyś przez Żydów. To co wyróżnia ją od innych miejsc to urokliwa architektura i bieda, którą widać gołym okiem spacerując wśród starych, obdrapanych domów, a także wśród dzieci proszących turystów o pieniądze. Znajdziemy tam wiele kolorowych budynków, a także bary i kawiarnie w starodawnym klimacie. Balat nie jest odwiedzany przez turystów, nie jest również tak reprezentacyjny jak inne rejony Stambułu. Spacerując ulicą natkniemy się na pranie wiszące za oknami – włoski klimat w samym sercu Turcji 😉 Region ten nadaje się do zwiedzania w ciągu dnia, sam spacer nie zajmie również wiele czasu, bo dzielnica jest dość kompaktowa. Wieczorem raczej nie odważyłabym się pójść tam na spacer – nie czułabym się bezpiecznie.

Balat - Stambuł
Balat – Stambuł
Balat - Stambuł
Balat – Stambuł

Balat -pranie wiszące za oknem

Balat - kolorowe budynki
Balat – kolorowe budynki – największa atrakcja dzielnicy

Taksim

Będąc w Turcji, najwięcej czasu spędzałam w Taksim. Właśnie tam miałam swój ulubiony hostel (35 zł/doba) położony przy samej Istiklal Caddesi, uważanej za jedną z najbardziej turystycznych i reprezentacyjnych ulic w Stambule. Istiklal Caddesi to długa aleja z całą masą sklepów światowych marek, barów i restauracji. Charakterystycznym elementem Istiklal Caddesi jest czerwony tramwaj jeżdżący w górę i w dół ulicy, od początku do jej końca. Dzielnica Taksim jest również odpowiednim miejscem dla osób, które chcą zasmakować nocnego życia w Stambule. Poza sklepami i restauracjami, nie znajdziemy tu jednak żadnych większych atrakcji. Osobiście uważam, że jest to najlepsze miejsce na nocleg – Taksim leży w dogodnym miejscu jeśli chodzi o transport publiczny i możliwości dojazdu do innych części miasta.

Taksim

Tramwaj w Taksim zimą
Tramwaj w Taksim zimą
İstiklal Caddesi
İstiklal Caddesi

Na samym końcu İstiklal Caddesi znajdziemy słynną wieżę Galata (Galata Kulesi). Na szczycie wieży mieści się restauracja z panoramicznym widokiem na miasto.  Wstęp na szczyt 65-metrowej wieży kosztuje około 25 lira i często oznacza czekanie w długiej kolejce. Wieża była kilkukrotnie niszczona przez kataklizmy.  We wcześniejszych czasach służyła jako więzienie oraz jako punkt obserwacyjny. Wieża Galata jest pięknie oświetlona nocą – koniecznie trzeba ją zobaczyć również w nocnym wydaniu.

wieża Galata Tower
wieża Galata za dnia
Wieża Galata nocą
Wieża Galata nocą

Z İstiklal Caddesi wiąże się jeszcze jedna historia, która pozostanie w mojej pamięci na długie lata. W marcu 2016 roku miał tam miejsce zamach bombowy. Na kilka minut przed 10, terrorysta zdetonował bombę na İstiklal Caddesi . O 10 byłam umówiona z Moniką. Nieco spóźniona wyszłam z hostelu kierując się w stronę İstiklal Caddesi, gdy usłyszałam wybuch. Nie zwróciłam jednak na to większej uwagi – nie pomyślałam, że to bomba, więc szłam dalej w stronę Istiklal. Po kilku sekundach od wybuchu, w moją stronę zaczęli biec ludzie pokazując rękami, że nie mam iść dalej. Ktoś zabrał mnie do budynku i kazał czekać. Po kilkunastu minutach zostałam zaprowadzona okrężną drogą do Moniki. Jeszcze przed wyjazdem krążyły pogłoski, że jest duże prawdopodobieństwo zamachu, ale kto by pomyślał, że w tak ogromnym mieście jakim jest Stambuł, stanie się to kilka minut drogi od ciebie?

Zamach w Stambule, 19.03.2016
Zamach w Stambule, 19.03.2016

Stambuł jest tak ogromnym miastem, że nie sposób zawrzeć wszystkich atrakcji w jednym wpisie. Kolejne miejsca (a jest ich drugie tyle 🙂 ) opiszę w następnej części poświęconej Stambułowi. Skupię się również na tureckiej kulturze i kuchni (moja ulubiona!). Görüşürüz!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s